Fala spóźnionych gości, którzy nie byli na ceremonii, rozdzieliła Castle’a i pułkownika Daintry’ego. Człowiek w dwurzędowej kamizelce zagadnął Castle’a: .

Ellie nie zależało na tym, by mieć wokół siebie liczną rodzinę. Chciała tylko, żeby Andrea wróciła, żeby mama przestała płakać i żeby tata z nią rozmawiał. Prawie się do niej nie odzywał od chwili, gdy przybiegła do domu i chwycił ją w ramiona, ona zaś zdołała wykrztusić, gdzie znajduje się Andrea i że jest ranna.. - Jesteśmy zdumieni - powiedziała szefowa zespołu tłumaczy, podzwaniając melodyjnie bransoletami.. Z uwagą przyjrzał się jej dłoniom, opartym o poręcze leżaka.. - Nazwiska! Chcemy nazwisk! - to ,,The New York Times".. Z początku pomysł ten nikomu się nie spodobał. Komu można zaufać? - pytali. Rahmi zaproponował Ellisa Thalera, Amerykanina, który podawał się za poetę, ale naprawdę utrzymywał się z udzielania lekcji angielskiego, a obchodzenia z materiałami wybuchowymi nauczył się jako poborowy w Wietnamie. Rahmi znał go chyba od roku: pracowali razem w redakcji efemerycznej rewolucyjnej gazety zatytułowanej "Chaos" i wspólnie organizowali wieczorki poetyckie, dochody z których zasilały fundusz na rzecz Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Amerykanin zdawał się rozumieć wściekłość Rahmiego wywołaną tym, czego dopuszczano się wobec Turcji, i jego nienawiść do barbarzyńców, którzy brali w tym udział. Kilku innych studentów również znało przelotnie Ellisa. Widziano go na paru demonstracjach - przypuszczali więc, że jest absolwentem uczelni albo młodym profesorem. Wciąż jednak mieli opory przed przyjęciem w swe szeregi nie-Turka; ale Rahmi nalegał i w końcu zgodzili się.. - Odchylenia po stronie przyziemskiej. Większość kraterów po naszej stronie pasuje do klasycznego modelu: są stare. Ale tu i ówdzie zdarzają się takie, które nie pasują. Datowanie na podstawie promieni kosmicznych określa ich wiek na mniej więcej taki sam, jak tych po drugiej stronie. Zwykle tłumaczy się to tym, że trochę zabłąkanych meteorytów z ostatniego bombardowania strony odziemskiej uległo przeniesieniu, trafiając w cel aż na naszej... Wzruszył ramionami. Ale zdarzają się osobliwości, które bynajmniej tego nie potwierdzają.. Cast-creative-Seeking zamachał macką, by zwrócić na siebie uwagę.. Tutejszym zwyczajem uroczyste przyjęcie rozpoczęło się już przed południem. Przy pełnieniu honorów mistrza ceremonii wspierał mnie Łangdüla, ponieważ obawiałem się, by nie popełnić jakiejś gary w etykiecie. Przybyli goście z zaciekawieniem oglądali „choinkę” ze wszystkich stron, podziwiali paczuszki ułożone pod drzewkiem, cieszyli się i niecierpliwili jak u nas dzieci na gwiazdkę. Dzień upłynął na jedzeniu, piciu i grach, a gdy nastał wieczór, poprosiłem wszystkich, aby przeszli na chwilę do drugiego pokoju. Łangdüla, który miał udawać św. Mikołaja, ubrał kożuch na drugą stronę, a ja zapaliłem świece na choince. Z gramofonu rozległa się pieśń „Cicha noc, święta noc”, drzwi się rozwarły i szeroko otwartym ze zdumienia oczom moich gości ukazała się rozświetlona choinka. Mr. Liu zaczął nucić melodię, a goście, którzy znali ją z angielskich szkół, zaczęli śpiewać. Panował niezwykły nastrój - krąg biesiadników różnej narodowości i znajoma ojczysta kolęda w sercu Azji! Dotychczas udawało mi się twardo poskramiać uczucia, ale w tej chwili z trudem powstrzymałem łzy wzruszenia i bolesnej tęsknoty. Ale będąc zmuszonym żyć tutaj, nie można sobie pozwolić na takie emocje. Oczywiście, że wszystko tu jest inne i nic nie da się porównać z Ojczyzną. Jednak trzeba się przestawić i nauczyć radować tutejszymi zwyczajami i obrzędami..