Dotarłszy do Doliny zaczęli się rozdzielać na mniejsze grupy. Jean-Pierre z Anatolijem znaleźli się w grupie biorącej kurs na Comar, najdalej na północ wysuniętą wieś w Dolinie. Ostatni odcinek drogi pokonywali lecąc wzdłuż rzeki. Szybko wstający świt oświetlił kopczyki pszenicy poustawiane na polach w karnych rzędach. Widać tutaj, w wyższych partiach Doliny, bombardowania nie do końca przerwały prace polowe. .
Myśląc głęboko. — Mam nadzieję, Angelino, że znasz drogę w tym. Wilkołak padł z wyciem na ziemię. Zaczęła się transformacja. Hipnoza, mutacja, czarna magia - nie potrafiłem powiedzieć, co to było. Stwór, który skoczył Lorrynowi do gardła, nie był istotą ludzką.. — Intryguje mnie sprawa śladów — powiedział w zamyśleniu. — Przecież po ostatnim deszczu gdzieś tu muszą być jakieś odciski butów. Musieliśmy je przeoczyć, to wszystko.. Bill i Sara podwieźli nas o jedenastej, razem z naszym skromnym bagażem - przyborami toaletowymi, kilkoma zmianami odzieży i dwoma długimi nożami. Nic im nie powiedzieliśmy. Bill był w dobrym humorze, sprawnie i szybko prowadził pojazd po oblodzonych ulicach. Sara była przygaszona, jakby powstrzymywała łzy. Naprawdę chciała polecieć i zapewne uważała, że nie staraliśmy się dostatecznie energicznie zapewnić jej miejsca na naszej liście.. Po minucie Jane obejrzała się. Ellis utykał TNT w szczelinie między skałami. Sądziła zawsze, że materiały wybuchowe eksplodują spontanicznie, jeśli nieostrożnie się z nimi obchodzić; najwyraźniej była w błędzie..
